piątek, 7 lutego 2014

Dziewczyna , którą kochały pioruny

 
,,Mia Price to dziewczyna, którą kochają pioruny" czyli ,,Dziewczyna , którą kochają pioruny"
 
 
 
 

Główną bohaterką jest Mia. Posiada ona dar i jak to zwykle w książkach bywa uważa go za przekleństwo. Uparta ale dzięki temu osiąga to co chce. Odważna , ale przez to działająca pochopnie. Dla ludzi których kocha jest w stanie zrobić wszystko.

 

Książkę czytało się szybko. Akcja rozgrywała się dynamicznie. W całej książce zostały opisane zaledwie trzy dni. Książka wciągała już od pierwszych stron.

Trzeba przyznać, że autorka miała niepowtarzalny pomysł na powieść. Jest bardzo dużo książek o wampirach , wilkołakach , demony itp. Pierwszy raz spotkałam się z bohaterka o takiego rodzaju zdolnościach.

Niektórzy mogą zapytać gdzie tu niepowtarzalność? Przecież powstało już kilka czy kilkanaście książek o nadchodzącej apokalipsie. Zgadzam się z nimi , ale zapytam : ile książek z dziewczyną przyciągającą pioruny i lubiącą ich porażenia na sobie czytałeś/czytałaś? I pewnie odpowiedź byłaby że zero.

Mimo tej jednej niepowtarzalności/nowości był powtórzony schemat który bardzo często jest ukazany. A mianowicie bohaterka , która ma ,,dar" uważa go za przekleństwo. Mnie to osobiście trochę zirytowało , bo znowu było ,,wałkowane" tego samego co w innych książkach.

Każdy bohater był charakterystyczny , autorka dokładnie przedstawiała obraz charakteru i skupiała się głównie na tym. Podobało mi się to , bo moja wyobraźnia w tych momentach szalała , starająca się nakreślić sobie te postacie we własny sposób.

W książce jednak było parę sprzeczności. Dla mnie najdziwniejszą rzeczą było to , jak w mieście prawie doszczętnie zniszczonym może funkcjonować szkoła , tak jakby nigdy się nic nie wydarzyło. Inny przykład , w mieście doszczętnie zniszczonym działa , z małymi problemami ale jednak internet czy kablówka. W normalnym życiu , jak dla mnie to nie do wyobrażenia.
I tu kolejna rzecz z która nigdy się nie spotkałam.

Trochę zadziwiła mnie kwestia religijna książki. Zazwyczaj nie mówi się za dużo tym. A w tej właśnie powieści bardzo duże skupienie padało właśnie na przedstawienie poglądów sekty , jej ,,wiary" w Boga i sposobu działania.

Bardzo możliwe , że był to element ,,zapełniający" książkę , albo specjalnie wprowadzona nie często spotykana rzecz , aby nadać powieści oryginalności.

Jak dla mnie to nie był trafiony pomysł , moim zdaniem wprowadzony trochę ,,na siłę" , aby zapełnić czymś kartki.

Na okładce książki było napisane , że jest ona podobna do ,,Niezgodnej". Szczerze mówiąc przyciągnęło to moją uwagę , ponieważ ,,Niezgodna" jest jedną z moim ulubionych powieści.

Jednak w ,,Dziewczynie którą kochały pioruny" nie zauważyłam żadnych podobieństw. Jedynie może to , że obie bohaterki były odważne i odrobine buntownicze. I to by było na tyle.

W związku z tym , moim zdaniem to porównanie jest błędne i nie prawdziwe.

W tej powieści nie było również za dużo elementów ,,romantycznych". Książka skupiała się głównie na nadchodzącej burzy oraz przepowiedzianej apokalipsie. Zatem nie jest to książka dla lubiących romansidła.

Z jednej strony wydarzenia działy się szybko , cała książka to zaledwie trzy dni , ale z drugiej jak dla mnie nie czuć tego tempa. Wszystko mija jednocześnie szybko i niepostrzeżenie,

Podsumowując: moim zdaniem książkę szybko się czytało , ale nie była jakoś bardzo porywająca i zaskakująca. Już po pierwszych stronach można było przewidzieć jak się wszystko potoczy.

Nie wiem czy warto zabierać się do tej książki , ponieważ mimo obiecującego opisu i zwiastunu (poniżej) można się nieźle rozczarować.

Oceniam ją 6/10.


 

2 komentarze:

  1. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award, mam nadzieję że się przyłączysz :) Zapraszam!
    http://hugekultura.blogspot.com/2014/02/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka musi być jakaś rewelacyjna skoro tak wszyscy chcą ją mieć i czytać. Pomysł wygląda na fajny, ale książka tylko o trzech dniach? Nie.. nie zachęca mnie to. Zdecydowanie bardziej wolę dłuższą akcję. Chyba jednak sobie daruję ;) Chociaż tak jak piszesz - to cos nowatorskiego te pioruny ;)

    OdpowiedzUsuń