wtorek, 4 marca 2014

Papierowe miasta

Jestem pewna , ze wszyscy czytelnicy słyszeli cokolwiek na temat amerykańskiego pisarza Johna Greena.
Chciałam przedstawić jedną z jego książek ,  a mianowicie ,,Papierowe miasta".






Opowiada ona o Quentinie , który od zawsze kochał się w swojej zwariowanej sąsiadce Margo. W dzieciństwie przyjaźnili się , lecz z czasem zaczęli się od siebie oddalać.
Margo , królowa śmietanki towarzyskiej , Quentin niczym nie wyróżniający się z tłumu , spokojny chłopak.Pewnej nocy do jego okna puka Margo , i obiecuje mu noc , której nigdy w życiu nie zapomni. Po wszystkim znika bez słowa. Kiedy jej nieobecność przedłuża się Quentin przeczuwa , że stało się coś złego i obiecuje sobie że ją odnajdzie.Z każdym jej ,,śladem" przekonuje się , że tak naprawdę była zupełnie inną osobą niż myślał dotychczas.

„Wyobrażanie sobie, że jest się kimś innym albo, że świat jest inny, jest jedyną drogą do wnętrza".



Książka była genialna. Każdy szczegół dopracowany, i dokładnie przemyślany.
Akcja raz była niesamowicie dynamiczna , chwile później ciągnęła się w nieskończoność , a za chwile znowu przyspieszała. Był to chyba jedyny defekt tej książki , jednak nie przeszkadzał tak bardzo w czytaniu.Bohaterowie byli charakterystyczni , niepowtarzalni. Można powiedzieć , że w pewnym sensie postacie komiczne.

„Jakże łatwo można dać się zwieść, wierząc, że człowiek jest czymś więcej niż tylko człowiekiem."


Mam już za sobą dwie książki Greena : ,,Papierowe miasta" i ,,Gwiazd naszych wina".  Szczerze mówiąc miałam pewne obawy przed czytaniem Papierowych miast. A mianowicie dlatego , że Gwiazd naszych wina było tak fenomenalną książką, że bardzo długo nad nią myślałam po przeczytaniu.Nie wiedziałam czy następne książki mnie nie rozczarują i nie zepsują opinii na jego temat.
Jednak nie zawiodłam się. Green po raz kolejny wydał powieść , która jest głęboka, może być odbierana na wiele sposobów.
Cechą charakterystyczną jego książek jest to, że jakie naprawdę jest życie , skłaniają do refleksji. Mi osobiście pomogły lepiej zrozumieć pewne zachowania , zmieniły w pewnym stopniu mój światopogląd.
Jak dla mnie obowiązkowa pozycja dla każdego :)
 

6 komentarzy:

  1. Tak mnie kusi zabrać się za Greena ale jakoś nie umiem. Chciałabym zacząć od GNW przed premierą filmu. Może mi się uda.
    zapraszam do mnie, http://zaczytan-a.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam na razie tylko Szukając Alaski,a Gwiazd Naszych Wina czeka na mnie...Tylko jakoś ciężko mi się za to wziąć, bo nie byłam zafascynowana Alaską...

    przygody-mola-ksiazkowego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj!
    Chciałabym serdecznie zaprosić do udziału w moim autorskim czytelniczym wyzwaniu pt. KLUCZNIK.
    W skrócie - polega ono na czytaniu książek posiadających zaproponowane comiesięczne kluczniki, czyli hasła-klucze.
    Szczegóły tutaj: http://recenzjeami.blogspot.com/2014/03/wyzwanie-czytelnicze-klucznik.html
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. To niesamowite, że Green zdobywa w Polsce tak szybko popularność. Widzę, że nie tylko ja musiałam się skusić na jego książki:) Co prawda świetnie pisze, ale jego książki nie są do końca w moim stylu, więc zastanawiałam się, czy sięgnąć po kolejną, ale chyba mnie do tego powoli przekonujesz.
    www.szept-stron.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Chcę przeczytać Greena, ale pewnie nastąpi to za jakiś dłuższy czas :) fajnie byłoby mieć nieograniczony budżet na książki :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Trudno mi się nie zgodzić - uwielbiam Greena! Chociaż odniosłam wrażenie, że ta powieść jest ciut - tylko ciut! - gorsza od "GNW".

    OdpowiedzUsuń